HOME

MY GALERIA PODRÓŻE MERY PRZEMEK

 

 

Kiedy Szymon znajdzie coś
mniej lub bardziej stabilnego, wspina się i staje,
bo z góry lepiej wszystko widać.
szymon szafka

.

Trzeba było zrobić kilka ujęć,
żeby móc się ubiegać
o dowód osobisty
sz1sz2
sz3sz4
sz5sz6




Szymonkowi znudziło się już leżenie w wózku
wozek
to przecież dla maluchów, a on jest już dużym chłopcem

 

 

"Mój pierwszy krasnal w życiu"
krasnal
ale najlepsze jeszcze przede mną, bo jest ich we Wrocławiu ponad sto!

 

Mały Gardyniczek w WAJu
w waju
miejscu gdzie poznali się jego rodzice 

 

Otoczony kobietami,
w centrum zainteresowania.
z nowickimi
Misia, Asia... a gdzie Konfacela.
Fajne te ciotki!

 

 

Z wujkiem Bogusiem z nowickim
pełen luz

.

 

 

ChustoMania z Szymonkiem chusta
Szymuś śpi smacznie w chuście POLEKONT

Zachęcamy do wysłuchania rekolekcji adwentowych, które  wygłosił o. Wojtek Ziółek w jednym z wrocławskich duszpasterstw.  Dostępne są na stronie internetowej  Maciejówki.

 

TRWAJĄ PRZYGOTOWANIA:

Choinka ubrana trochę wcześniej niż zwykle, tak na wypadek, gdyby potem nie było czasu :-)

 

Przepis na kocyk dla maluszka: dobra znajoma, która pokaże jak robić na drutach oczka prawe i oczka lewe, 3-4 kłębki włóczki, para drutów, trochę wolnego czasu, dużo chęci, mnóstwo cierpliwości i ...

 

... kocyk gotowy.

 

Poważniejszymi rzeczami - jak wyszlifowanie i polakierowanie łóżeczka - zajmuje się Przemek.

 

Z CYKLU "PEŁNA CHATA":

Asia nasza siostrzenica we Wrocławiu

 

Mała imprezka na dobry początek

 

Gardyniczek - 8 miesiąc

 

Asia i Hania fotografowane w trakcie jedzenia  

 



Gardyniki
Tarnobrzeg
Boże Narodzenie 2008

 

 

3 lata po studiach - bardzo potrzebne spotkanie zainicjowane przez Justynę i Tomka

 



Młodsi bracia szybko dorastają - przysięga Adama w Czerwieńsku k/Zielonej Góry

 

ARCHIWUM: 

 


Przecież tłumaczę... Ja to ja, a tata to też ja, ale trochę odwrotnie. Czy tak trudno to zrozumieć? Po prostu pytanie było źle sformułowane.

8-10 października 2010
Wyjazd absolwentów duszpastersta WAJ do Małego Cichego.

10-22 sierpnia 2010
wakacje w Babicy i Jabłonce

26 czerwca 2010
dzień ojca

18 czerwca 2010
30te urodziny Mery

 

7 czerwca 2010
Chociaż mleczko samo jadłem nóżki mi obrosły sadłem,
I urosłem duży taki jak o rok starsze chłopaki.
Ale nadszedł czas na zmianę i na zupek gotowanie.

Teraz w każdy dzień w południe zupką z jarzyn pachnie cudnie.
A w skład oprócz marcheweczki wchodzą małe dwa ziemniaczki
I to wszystko zmiksowane i oliwą zakrapiane.

Zupka w garnku się gotuje, ja na obiad oczekuję,
Mama też przygotowana do obiadku podawania,
Żebym nie był cały brudny wkłada mi śliniaczek cudny.
 
Obiad studzi się w miseczce ja "smacznego" cicho szepcę.
Mama zupą mnie częstuje a ja wcinam, nic nie pluję.
I co ważne dla mnie-zucha: jutro znowu będzie zupa!

zupka

 

 

1 czerwca 2010
Międzynarodowy Dzień Łobuza.

dzien dziecka

Szymonek za kilka dni skończy 5 miesięcy. Bardzo szybko rośnie i wielkością dorównuje swoim starszym o kilka miesięcy kolegom (a wagą niektórym nawet o rok starszym koleżankom).
Lubi piosenkę "jedziemy na wycieczkę, bierzemy misia w teczkę..." i gdy tata śpiewa mu melodię z Mission Impossible. Lubi się przytulać, tak policzek do policzka. Lubi gdy wokół niego są inne dzieci, wtedy staje się poważnym obserwatorem. Lubi kąpiele w swoim wiaderku, zwłaszcza gdy uda mu się przechytrzyć rodziców i napić się wody, albo gdy może bezkarnie się pluskać i zalać całą łazienkę. Lubi "gadać" i jak się do niego coś mówi, cmoka i śpiewa. Lubi pluć, kopać nóżkami i machać rączkami. Lubi huśtać się w leżaczku i tańczyć u mamy na rękach. Lubi książeczki (niekoniecznie czytać). Lubi czyszczenie noska i zażywanie witaminek.
Nie lubi natomiast spać, leżeć w wózku (zwłaszcza, gdy wózek nie jedzie), nie lubi brody Przemka, samotności. Nie lubi gdy ktoś miauczy jak kot. Nie lubi się ubierać, zwłaszcza zakładać długich rękawów, nie lubi smoczka, nie lubi leżeć na brzuszku. Nie lubi, gdy jadąc z rodzicami samochód staje na czerwonym świetle lub w korku. Nie lubi jeść, gdy wokoło jest zbyt głośno. Nie lubi gdy rodzice jeszcze śpią,a on już ma ochotę na zabawę.
Wszystkiego najlepszego nasz kochany Łobuzie!!!

 

26 maja 2010
Nasz pierwszy w życiu Dzień Matki.

dzien matki

dzien matki2

dzien matki3

 

 

9 maja 2010
Ponieważ maj jest miesiącem najbardziej odpowiednim do zwiedzania ogrodów, my w ramach niedzielnego spaceru pojechaliśmy do Ogrodu Botanicznego, który znajduje sie we Wrocławiu na Ostrowie Tumskim.

ogrod botaniczny

 

 

1 maja 2010
Majówka w tym roku upłynęła po znakiem wycieczki do Zamku Książ koło Wałbrzycha. Zamek ten leży na terenie Książańskiego Parku Narodowego i jest jednym z największych polskich zamków. W długi weekend oferował jeszcze jedną atrakcję: XXII Festiwal Kwiatów i Sztuki. Mogliśmy więc podziwiać sale udekorowane kwiatami, pokazy florystyczne, drzewka bonsai, rękodzieło artystyczne. Dla miłośników ogrodu była też możliwość kupienia różnorodnych roślin.
Zwiedziliśmy także stadninę koni i obejrzeliśmy pokaz w ujeżdżaniu.
Wracając do Wrocławia zatrzymaliśmy się jeszcze w Świdnicy, aby pospacerować po pięknym Rynku i zobaczyć Kościół Pokoju, największy drewniany kościół w Europie znajdujący się na liście zabytków UNESCO.

 

10-11 kwietnia 2010
Szymonek rozpoczyna podróżowanie. Daleką trasę, dwa dni pełne przygód, nowych miejsc i osób przetrwał bardzo dzielnie.
Najpierw wpadliśmy na obiad do dziadków do Babicy. Tam Szymek poznał swoją prababcię, a Asia i Kuba mogli w końcu spotkać się ze swoim kuzynem.
W Krakowie odwiedził ciocię Anię i wujka Seba,
a także śliczną Weronikę, z której nie spuszczał wzroku.
Dla nas ten wyjazd był niemniej ważny,
byliśmy bowiem na śniadaniu wielkanocnym absolwentów WAJu.

z weronika
Kraków Szymkowi bardzo się podobał...

 

u wrobelkow
Uśmiechnięty i zadowolony.
Nie wiadomo, czy to takie fajne zabawki Weroniki, czy miła atmosfera u Ani i Sebastiana.

 

 

5 kwietnia 2010
Poniedziałek Wielkanocny 2010 zawsze będzie dla Szymona ważnym dniem.
W dniu, w którym skończył 3 miesiące życia, przyjął Chrzest Święty w kościele ojców Jezuitów we Wrocławiu. Na tę uroczystość, połączoną ze świętowaniem Wielkiej Nocy, przyjechali dziadkowie, ciocie i wujkowie.
Chrzestnymi Szymonka zostali ciocia Ola i wujek Olo.



7 lutego 2010
Na niedzielny obiad przyjechali do nas goście z Wyr: Hania, Asia, Ania i Olo.
Jedynie Hania chciała pozować do zdjęć,
ale Szymonek wyraźnie czuł się onieśmielony w towarzystwie pięknych dziewczyn.
Po południu wpadła też Agnieszka z Lubachowa.


szymek i hania

 

30 stycznia - 6 lutego 2010
Na cały tydzień babcia Kazia przyjechała do nas z Babicy. Zapoznała się wnuczkiem, pochwaliła porządek, zobaczyła Panoramę Racławicką i powiedziała, że jeszcze tu wróci.
W GALERII nowe zdjęcia z pierwszego miesiąca życia Szymka.

 

5 stycznia 2010
Dziś o godzinie 16.20 w szpitalu na Brochowie urodził się Szymon Ignacy Gardynik.
Waży 4,150 kg, mierzy 56 cm i już na starcie dostał 10 pkt.

 

24 grudnia 2009
Te święta zdecydowaliśmy się spędzić we Wrocławiu. Zaprosiliśmy mamę, Olę i Ziemka. Było bardzo ciepło i rodzinnie. Zdjęcia z wigilii umieściliśmy w GALERII.

 

grudzień 2009
Ania, Sebastian i ich córeczka Weronika odwiedzili nas w pierwszych dniach grudnia. Przy nich wychowywanie i opieka nad maleństwem wydają się takie intuicyjne i radosne.

 

29 listopada 2009
Złota polska jesień w Parku Wschodnim.

 

13 - 15 listopada 2009
W połowie listopada przyjechała do nas siostra Mery - Ania ze swoją fantastyczną rodzinką. Kuba i Asia cały czas wypytywali o dzidziusia i głaskali brzuch Mery. Po ich wyjeździe nasze mieszkanie zrobiło się takie puste i nieprzyjemnie ciche.

 

7 listopada 2009
Zrobiliśmy małą parapetówkę. Goście dopisali i pochwalili, pierwszy w przygodach kulinarnych Mery, bigos.

 

17 październik 2009
Na ślubie Michała i Magdy w Sandomierzu Przemek pełnił funkcję świadka.
W galerii Michała można zobaczyć zdjęcia ze ślubu i zabawy.

 

październik 2009
 Początek 7-go miesiąca - nasze Maleństwo wygląda mniej więcej tak:


               

 

sierpień - wrzesień 2009

Koniec lata upłynął nam pod znakiem uroczystości i wyjazdów.
Mogliśmy uczestniczyć w przyrzeczeniach ślubnych, które składali sobie
 1. sierpnia - Mariusz i Ismena
5. września - Ania i Arek.
W połowie sierpnia przejechaliśmy przez całą Polskę. Odwiedziliśmy ciocię i wujka w Tyszowcach koło Zamościa, skąd pochodzi mama Przemka.
1. września nasza chrześnica Hania obchodziła swoje pierwsze urodziny, a to dokładnie w dniu, w którym na świat przyszła Weronika - córeczka Ani i Sebastiana.
 

 

 

 

21 czerwca  - 05 lipca 2009
Wakacje - Toskania.

Dwa tygodnie tego lata spędziliśmy zwiedzając środkową część Włoch.

 

 

 

5 maja 2009
Wieczorem dowiedzieliśmy się o małym Gardyniczku, dwa dni później Mery mogła juz zobaczyć mały pęcherzyk na USG. Od tej pory tydzień za tygodniem mijają, dzieciątko rozwija się i rośnie, kopie i wierci się. A my z niecierpliwością czekamy na początek stycznia 2010 roku.

 


31 grudnia 2008 - 1 stycznia 2009
  Nowy Rok przywitaliśmy w Wyrach koło Mikołowa.



23 - 27 grudnia 2008

Nasze pierwsze wspólne Święta w Polsce spędziliśmy w Tarnobrzegu.



14 grudnia 2008
Spotkanie wigilijne absolwentów duszpasterstwa WAJ w Krakowie.

 

7 grudnia 2008

Przyjedź mamo na przysięgę.
Mama co prawda na przysięgę Adama nie dojechała, ale był tata, siostra (Mery), dwóch szwagrów i (co najważniejsze) Beata.
Cała impreza bardzo nas wzruszyła choć przemarzliśmy na kość.
Obejrzeliśmy radary i działa 4 Zielonogórskiego Pułku Przeciwlotniczego w Czerwieńsku.

 

listopad 2008

W długi listopadowy weekend zawitaliśmy do Dąbrowy Górniczej. Justyna i Tomek z Piotrusiem zorganizowali spotkanie po latach. Wspominaliśmy czasy studiów w Krakowie, nadrabialiśmy czas niewidzenia się.
Kolejne dwa dni spędziliśmy z Anią i Sebastianem u nas we Wrocławiu.
 

 

 

październik 2008

Od pierwszej niedzieli miesiąca nasza chrześnica Hania nie jest już poganinem. Chrzciny odbyły się w Wyrach, na Śląsku 05.10.2008roku. Hania otrzymała też na chrzcie drugie imię, tak jakoś znajomo brzmiące: Maria

10-13.10 ten piękny, słoneczny, październikowy weekend spędziliśmy spacerując po Wrocławiu z Andrzejem, Kasią i chłopakami, którzy przyjechali do nas w odwiedziny. Zaopatrzeni w szczegółową mapę szukaliśmy wrocławskich krasnali. Udało nam się znaleźć prawie wszystkie.

W trzeci weekend października po raz pierwszy od wielu, wielu miesięcy pojechaliśmy w góry. Podczepieni pod grupę "Czterdziestolatków" z naszej parafii spędziliśmy wspaniały czas w Górach Suchych koło Wałbrzycha, nocowaliśmy w schronisku Andrzejówka (gorąco polecamy: www.andrzejowka.com.pl). 

 

 

 

wrzesień 2008

Miesiąc zaczął się wspaniale: 01 września raniutko urodziła się "nasza" Hania. Rodzice chrzestni (Mery i Przemek) czują się dobrze. Jest malutka, choć na niemowlaka całkiem duża z niej dziewczynka, ma długie czarne włoski sterczące jak irokez i w ogóle jest śliczna... A Asia chyba wstydzi się jeszcze swojej siostrzyczki.

W rodzinie Mery we wrześniu tego roku obchodziliśmy 40 lecie ślubu rodziców. Była msza święta i uroczysta kolacja, przy stole zasiadły cztery pokolenia. Udało nam się wkońcu wszystkim spotkać i zrobić sobie wspólne zdjęcie.

 

 

 

 

 

sierpień 2008

Zdecydowany podział ról: Przemek poszedł na Pielgrzymkę Wrocławską do Częstochowy (02-10.08.2008), a Mery została we Wrocławiu i przyjmowała gości: Magda i Michał przyjechali dosłownie na parę dni, a potem Mimika już na trochę dłużej.

15 sierpnia sakramentalne TAK powiedzieli sobie nasi przyjaciele: Ania i Sebastian. Mery była świadkiem, ale oboje czuliśmy sie wyjątkowo, braliśmy udział w błogosławieństwie rodziców młodej pary i w ogóle w całej tej uroczystości uczestniczyliśmy tak "od środka".

W sierpniu odwiedziliśmy też rodzinę w Babicy a także naszych przyjaciół Wiolę, Wojtka i Emilkę w Pszczynie.

A 23 sierpnia byliśmy na ślubie Klaudii i Tomka w Krakowie.
Natomiast w ostatni weekend sierpnia odwiedziła nas ciocia Marysia z Karolem. Zwiedziliśmy sporą część Wrocławia, łącznie z Panoramą Racławicka i panoramą z wieży kościoła Św. Elżbiety. 

 

 

 

Czerwiec 2008

spędzamy z przyjaciółmi...
 

 

maj 2008

Majowe weekendy to dla nas czas odwiedzin. Najpierw my pojechaliśmy do Babicy, potem we Wrocławiu odwiedzili nas Srokosze. Olo oprowadził nas po najciekawszych zabytkach miasta, bo ciągle zna to miasto lepiej niż my.
10. Kasia, chrześnica Przemka, miała swoją Pierwszą Komunię w Stalowej Woli,
a tydzień później Ania Juszczyszyn przyleciała do Wrocławia na podobną uroczystość i przy tej okazji nas odwiedziła. Kolejny długi weekend to przyjazd siostry Mery z rodziną. Razem zwiedziliśmy ogród zoologiczny i centrum Wrocławia.


11 - 13 kwietnia 2008

W końcu złożyliśmy rewizytę u Różalskich w Józefosławiu. Wreszcie mogliśmy zobaczyć ich piękny dom, delektować się wykwintną kuchnią i co najważniejsze spotkać się z nimi. Zwiedziliśmy też Muzeum Powstania Warszawskiego. Naprawdę warto poświęcić przynajmniej 2 godziny na zobaczenie tego miejsca, które wzrusza głęboko.


4 kwietnia 2008

Nasz powrót do Polski w liczbach: 19 godzin podróży, 3 krótkie postoje, 60 minut płynięcia promem, 6 państw, 2 tankowania, 1 mała pomyłka pilota, 1488 km przejechanej drogi,
zjedzone: 3 kanapki i 2 pudełka kurczaka, 1 termos wypitej herbaty, 12 godzina w nocy gdy przyjeżdżamy do Wrocławia.




22 - 24 marca 2008
Ostatnie Święta Wielkanocne na obczyźnie spędziliśmy w Exeter z Asią, Anią i Olem. Razem wybraliśmy się do zamku Tintagel w Kornwalii, w którym narodziła się legenda Króla Artura. Daliśmy się też skusić miejscowemu przysmakowi - Cornish Cream Tea - herbatce z ciepłą słodką bułką z dżemem i gęstą śmietaną.
 

 

 

8 grudnia 2007

Wspólne wolne chwile spędzamy poza Londynem na zwiedzaniu kolejnych ciekawych miejsc na Wyspach. Tym razem jedziemy do  oddalonego o około 100 mil Poole. Zwiedzamy port, spacerujemy po najstarszej części miasta a potem jedziemy zobaczyć wapienne klify w Studland. Mimo, że jest już ciemno udaje nam się tam dotrzeć i zrobić kilka zdjęć.

 

 

 

23 października 2007

Krótka wycieczka do Arundel Castle, aby skorzystać z ostatnich w tym roku słonecznych dni złotej jesieni. Było bardzo miło, tym bardziej, że wybrali się z nami nasi znajomi: Robert, pracujący razem z Przemkiem i mieszkający z nami Maciek.

 

 

 

15 października 2007

Nasza druga rocznica ślubu. Z tej okazji pojechaliśmy do Bath, gdzie znajdują się m.in. łaźnie rzymskie i piękna katedra.

 

 

 

28 września - 9 października 2007

Długo oczekiwany wyjazd do Polski.

Byliśmy w Babicy, Krakowie i Tarnobrzegu. Zdjęcia i komentarze w GALERII.

 

 

 

25 - 28 sierpnia 2007

Zielona Wyspa Irlandia.
Wspólnie z trojgiem Srokoszów umówiliśmy się na wypad do sąsiadów. Zobaczyliśmy kilka ładnych zakątków i spotkaliśmy się z przyjaciółmi.

 

 

 

25 - 27 lipca 2007

Jedziemy do Exeter a stamtąd "na koniec świata", czyli do Land's End, najbardziej na zachód wysuniętego punktu lądowej Wielkiej Brytanii. Po drodze zwiedzamy Minack Theatre, czyli teatr wykuty w skalnym wybrzeżu nieopodal Penzace.

 

 

 

18 czerwca 2007

27 lat temu na świat przyszła Mery. Świętujemy.

A dzień przed urodzinami Państwo Srokoszowie z pociechą i rodzeństwem zaszczycili nas swoją obecnością.

 

 

 

9 - 15 maja 2007 - Szkocja

W Galerii są już gotowe zdjęcia z naszej podróży po Szkocji, wkrótce też pojawi się szczegółowy opis naszej wyprawy.

 

 

 

6 - 9 kwietnia 2007

Święta Wielkanocne. Exeter. Mieszkanie Srokoszy. Zapachniało wiosennym powietrzem, wodą morską, kiełbasą z Jabłonki, zającem z czekolady, kadzidłem w Wielką Sobotę i uroczym niemowlakiem.

 

 

 

27 - 31 stycznia 2007

Kasia przyleciała do nas na krótko, ale za to czas spędzony razem był bardzo intensywny i radosny. Zwiedzaliśmy, rozmawialiśmy, robiliśmy zakupy, śmialiśmy się, gotowaliśmy i jedliśmy. Tylko tyle i aż tyle. Więcej szczegółów możecie  znaleźć w GALERII.

 

 

 

 

23 - 28 grudnia 2006

To już drugie Święta Bożego Narodzenia, które spędziliśmy w Londynie. I tym razem było bardzo rodzinnie, choć trochę w innym składzie. Było tradycyjne jedzenie, mnóstwo prezentów i pasterka.

 

 

8 - 14 listopada 2006

Ania i Sebastian są już u nas. Te kilka dni to nie za wiele, na nadrobienie zaległości z tak długiego okresu niewidzenia, ale wystarczy na ucieszenie się wspólnym byciem razem, zobaczenie centrum i świętowaniem jedenastego listopada. Zobaczymy się też z Góralką i Olem.

 

 

15 października 2006

 Dzisiaj świętujemy pierwszą rocznicę naszego ślubu.

 

 

3 - 10 września 2006

Nasi bracia wyjechali na początku września. A my zaplanowaliśmy nasz długo oczekiwany wypoczynek. Miało być ciepło i dużo ciekawych miejsc do zobaczenia. I wybraliśmy Tunezję. Wrażeń było tak wiele, że trudno nam sobie przypomnieć wszystkie miejsca po kolei, które odwiedziliśmy, nazwy zwiedzonych zabytków i potraw, których skosztowaliśmy. Ale zostały nam pocztówki, mapa, piasek z Sahary, który Mery przewiozła w kieszeni spodni, kilka dinarów tunezyjskich w portfelu i fioletowy kamień wyglądający jak ametyst. W GALERII możecie zobaczyć kilkadziesiąt spośród kilkuset zdjęć jakie zrobiliśmy w Tunezji.

 

 

koniec czerwca 2006

Młodzież Polska podbija Londyn, czyli nasi bracia w największym mieście Unii Europejskiej. Adam i Ziemek dotarli do nas autokarami. Trochę pracy, odrobina odpoczynku oraz zwiedzanie i poznawanie Wysp Brytyjskich - oto ich plany na pobyt tutaj. Już zwiedziliśmy wspólnie Windsor i Oxford. Przyjdzie czas i na inne atrakcje.

 

 

15-26 maja 2006

Cały pobyt w Polsce zaplanowaliśmy tak "sprytnie", że idealnie minęliśmy się z pielgrzymującym po Polsce Benedyktem XVI. Kupując bilety nie przyszło nam na myśl, żeby sprawdzić kiedy Papież przyleci do naszego kraju. A szkoda... bo było tak blisko. Minęliśmy się z nim dosłownie. Mieliśmy opóźniony wylot z Krakowa w piątek 26 maja, bo o godzinie, w której miał startować nasz samolot przyleciał helikopter z Papieżem Benedyktem XVI na pokładzie!

 A nasz pobyt w Polsce był ponad wszelkie oczekiwania; słonecznie, ciepło,

dwu-rodzinnie, przyjacielsko, radośnie...

Dziękujemy za miłe przyjęcie, za Babicę, za Tarnobrzeg, Kraków, Wadowice, Witanowice, za Melinę pod Złotym, za makowce, serniki i babeczki, za odwiedziny i za możliwość odwiedzin, za pamięć i za to, że wszystko było po staremu.

Oczywiście koniecznie zobaczcie GALERIĘ i to co nas tak bardzo cieszyło.

 

 

30 marca 2006

"Przeprowadzka – planowana czy znienacka,
przeprowadzka zapaskudzi się posadzka.
Przeprowadzka. Trzeszczy szafa, pęka tacka.
Oj, z gratami się nie cacka przeprowadzka.
Módl się do świętego Jacka. Czemu Jacka?
Bo on pomaga w przeprowadzkach. Ta posadzka!
Żegnaj nam, ulico Bracka!
Witaj – ..."

...Firs Drive. I nareszcie podłączeni do Internetu.

 

 

27 stycznia - 7 lutego 2006

Pierwsi goście. Najpierw siostra Przemka - Ola przyjeżdża do nas dosyć niespodziewanie. Szkoda, że jest z nami tylko dwa dni.

Dzień później witamy Góralkę i Ola, którzy postanowili spędzić ferie zimowe u nas. Zwiedzamy wspólnie zabytki Londynu, muzea, parki. Szczególnie ważne dla nas są chwile przy pomniku lotników polskich oraz w restauracji Orchard, niegdyś ulubionym miejscu spotkań naszych pilotów. Więcej w GALERII.

 

 

24 - 26 grudnia 2005

Święta spędzamy poza ojczyzną. U "chłopaków" w domu razem z Ewą, Marcinem i ich Agatką i Minim, Beatą i Tomkiem i ich Weroniką i Hanią oraz pilotem Darkiem. Pyszne jedzenie przywiezione z Polski przez dziewczyny, żywa choinka, śpiewane nieśmiało kolędy sprawiają, że atmosfera jest niezwykle świąteczna i rodzinna.

 

 

1 grudnia 2005

Pakujemy walizki i przeprowadzamy się do nowego domku, właśnie "domku", to dobre określenie na nasze nowe lokum. Mieszkanko jest nowe, my jesteśmy pierwszymi lokatorami, ale budowniczy tego miejsca mogliby śmiało konkurować z tymi, którzy zajmowali się budownictwem w komunistycznej Polsce. Ale przytulnie jest i nam się podoba.  Jest dość miejsca, żeby się wyspać, coś ugotować, umyć się i ... przyjąć gości.

 

 

1 listopada 2005

Wyjazd do Londynu to chyba dobry pomysł. "Na jakiś czas" albo jak kto woli na "dłuższy lub krótszy rok". Lecimy Ryanair'em z Krakowa na Stansted. I tu niespodzianka, leci z nami Agatka z Xaverianum, jednak ona dalej, do Irlandii. Pogoda w Anglii jest zaskakująco dobra. Na prawdę bardzo ciepło. Przyjechał po nas Marcin, u którego będziemy przemieszkiwać. Odbiera też z lotniska swoją żonę - Ewę, która przyleciała na kilka dni. Zostaje nam już tylko dojechać na Firs Drive, poczuć się jak u siebie w domu i rozpakować w pokoju Tomka.

 

 

16 - 24 października 2005

Nasza podróż poślubna na Kretę to przede wszystkim dużo zwiedzania, wspaniałe krajobrazy, wyśmienite jedzenie, i niezapomniane wrażenia. To szczególna wyprawa, dlatego więcej miejsca poświęcamy jej w PODRÓŻACH i w GALERII.

 

 

15 października 2005

Bazylika oo. Jezuitów w Krakowie jest wypełniona po brzegi naszą rodziną i przyjaciółmi. Wszyscy czekają już tylko na nas (nasze babcie już półtora godziny). Korzystamy z wyjątkowo ciepłego jak na tę porę roku słońca i robimy parę pozowanych zdjęć w Ogrodzie Botanicznym. Błogosławieństwo rodziców i wreszcie nasz ślub. Schola gra prześlicznie. Ojciec Wojtek mówi tak pięknie, że nasze mamy, ciocie i babcie płaczą. Potem uroczysty obiad w Orient Ekspresie na ul. Stolarskiej i reszta wieczoru spędzona w WAJu.

 

To od tego dnia właściwie można mówić o nas jako o Gardynikach, więc Aktualności nie będą sięgać już bardziej w przeszłość.

 

Home | My | Galeria | Podróże | Mery | Przemek | Kontakt                        Mery i Przemek Gardynik © 2005